Legenda o centusiach

Jan Sztaudynger pisał o Krakowie: „Najlepiej czują tu się centusie i docentusie”. Przez lata powstawała legenda o przesadnej krakowskiej oszczędności, a nawet skąpstwie. Geneza tego przekonania sięga czasów austriackiego zaboru, choć oszczędność Galicjan była raczej smutną koniecznością, niż zamiłowaniem do gromadzenia pieniędzy. Potocznie określenie centuś jest nacechowane ironicznie, a nawet bywa obraźliwe. Jednak Mieczysław Czuma i Leszek Mazan, niestrudzeni piewcy wszystkiego, co krakowskie, uważają, że to sympatyczne określenie krakowianina, akcentujące jego wrodzony zmysł do oszczędzania. Czy dzisiaj w Krakowie żyją centusie? Każdy z nas zna pewnie przynajmniej jednego, choć, jak twierdzi Andrzej Kazimierz Banach – autor książek o legendach krakowskich, to już inne czasy i inne centusie.

Legenda o zaczarowanych gołębiach z Krakowa

Turyści, którzy przyjeżdżają do Krakowa, ochoczo karmią gołębie, które obsiadają płytę Rynku. Sami krakowianie są bardziej ostrożni i z niepokojem spoglądają do góry, zasłaniając głowy przed „ptasimi prezentami”. Według legendy krakowskie gołębie nie są zwykłe, ale zaczarowane. Gdy na książęcym tronie zasiadł Henryk IV Prawy, zapragnął zjednoczyć wszystkie ziemie księstwa, ale nie miał pieniędzy. Wtedy wróżka zamieniła książęcą drużynę w gołębie. Obsiadły one kościół Mariacki i zaczęły wydziobywać kamyki, które spadając na ziemię zamieniały się w złote monety. Książę ze złotem wyprawił się do Rzymu po poparcie papieża. Ale po drodze ucztował, bawił się i stracił pieniądze. Nigdy już nie wrócił do Krakowa, a jego drużyna pozostała zaklęta. Gołębie z krakowskiego Rynku Głównego nie boją się ludzi i fruwają nad ich głowami. Czasem przysiadają na ramieniu, licząc, że to powracający książę, który zdejmie z nich czar.

Legenda o Wandzie co nie chciała Niemca

W Mogile stoi kopiec Wandy. Nie wiadomo, kiedy go usypano, ale legenda wiąże jego powstanie z księżniczką Wandą, która nie chciała poślubić germańskiego księcia Rydygiera, by nie oddawać kraju pod obce panowanie. Książę zagroził, że najedzie ziemie Wandy, ale płomienna mowa wygłoszona przez księżniczkę sprawiła, że wróg odstąpił od planu zbrojnego. Upokorzony książę odebrał sobie życie. Wanda była jednak smutna, bo wiedziała, że musi złożyć bogom ofiarę dziękczynną. Poszła więc nad Wisłę i rzuciła się do wody. Chcąc uczcić bohaterstwo księżniczki, naród usypał jej kopiec. W 1890 r. postawiono na nim pomnik. Zaprojektował go Jan Matejko, który miał dworek w pobliskich Krzesławicach.

Wyposażenie pokoi

Wyposażenie pokoi zależy w dużym stopniu od standardu hotelu, czyli liczby gwiazdek.

Poniżej opisałam skrótowo najczęsciej spotykane rodzaje pokoi, niestety należy pamiętać, że nie jest to reguła i każdy hotel ma prawo do zmian indywidualnych. W zależności od kraju, regionu, czy oczywiście hotelu wyposażenie może się różnić i nieco odbiegać od opisanych przypadków.

Standard

Standardowe wyposażenie pokoju hotelowego to: łóżko, stolik nocny lub półka przy każdym miejscu do spania, szafa lub zabudowana wnęka garderobiana, biurko lub stolik, lustro, wieszak ścienny na odzież wierzchnią, lampka nocna. Ponadto w pokoju mogą znajdować się takie elementy wyposażenia jak telewizor, telefon, radio itp.
Do wyposażenia podstawowego należy także łazienka – różnie wyposażona w zależności od standardu hotelu, w której należy spodziewać się takich akcesoriów jak ręczniki kąpielowe, zestaw mydełek dla każdej osoby, a w hotelach wyższego standardu suszarki do włosów, wagi i zestaw innych kosmetyków.

Rodzinne

Pokoje rodzinne (skrót: FAM) to zazwyczaj rozbudowana wersja pokoju standardowego.
Pokoje gościnne tego typu mają większą powierzchnię. Wyposażenie nie odbiega znacznie od tego opisanego powyżej – może być jednak przystosowane do przyjęcia większej ilości gości. (np. większa szafa, więcej krzeseł, większa łazienka).

Apartamenty

Apartamenty (skrót: APT) to pokoje o standardowym wyposażeniu, wyposażone dodatkowo w aneks kuchenny, naczynia oraz sztućce. W obrębie takich pokoi można samodzielnie przygotowywać posiłki. W niektórych przypadkach mogą się one składać nawet z 2 oddzielnych pomieszczeń (np. dla dzieci).

Taniej czy elegancko?

Jako małe dziecko jeżdżąc z rodzicami nad morze czy to ogólnie na wakacje nie brałam pod uwagę czegoś takiego jak nocowanie w hotelu – rodzice zawsze wyszukiwali jakieś swoje noclegi albo też obdzwaniali każdego możliwego znajomego tak by znaleźć coś w miarę taniego ale dostępnego.
Tak też właśnie przekonałam się do prywatnych pokoi gościnnych- ale do czasu. Co prawda pokoje metrażowo wyglądają jak w standardowym pokoju hotelowym, czasami jak się uda macie łazienkę w pokoju – często może to być jednak koedukacyjna łazienka i ubikacja na środku korytarza. No i oczywiście minimalna kuchnia w której jak staniecie w kolejce dostaniecie obiad – no który sami sobie ugotujecie.
W hotelu w centrumjak już doskonale każdemu wiadomo – standard jest wyższy ale co za tym idzie – droższe ceny za noclegi. Jak w przypadku pokoi gościnnych dostaniecie cenę od 20 do 50 zł za osobę/nocleg tak w przypadku hotelu cena raczej wyjdzie ok 150-300 zł (mówie o hotelach w których nocowałam nie o żadnych Hiltonach czy też Mariott). W takim pokoju najczęściej wejdzie Wam max 2-3 osoby jak się dobrze postaracie. Wychodzi w miarę – z tym, że najczęsciej śniadanie też już zjecie na mieście a odmówicie tego za 50zł w hotelowym bufecie.
Moim osobistym zdaniem w wyprawach większą grupką bardzo ekonomicznie wychodzą apartamenty – te w których ja nocowałam najczęściej są w stanie pomieścić tak do 5-6 osób. W wyposażeniu oczywiście kuchnia z całym asortymentem, łazienka najczęściej z wanną (zdarzają się studia z wanną oraz prysznicem w jednym pomieszczeniu), oraz milion kanap, łóżek itp by każdy się spokojnie pomieścił. Fakt, jesteście zdani na zamówienie czegoś do jedzenia albo też zrobienie samemu ale jak na moje tego typu apartamenty po 300 zł wychodzą w miarę dobrze cenowo na główkę. :)

Podróże małe i duże

Jak co roku o tej porze najczęściej zamykałam się w pokoju i przygotowywałam się do sesji, egzaminów i pisania prac na koniec semestru – tak było w trakcie studiów licencjackich. Zmiany nastąpiły jednak w momencie kiedy człowiek podrósł odrobinkę, poszedł do pracy i wybrał się na studia magisterskie ale zaoczne. Zaczęłam doceniać wtedy noclegi u koleżanek/kolegów. Ale zaczęłam również swoje podróże małe i duże. Mieszkanie na jednym końcu Polski a studiowanie w centrum sprawiły że naprawdę momentami musiałam się nakombinować by znaleźć jakiś pokój gościnny. Rzadko kiedy zdarzało mi się bym znalazła coś po znajomości bo większość już miała zarezerwowane miejsca. Szukanie po internecie to totalne szaleństwo jak dla mnie – często gęsto zdarzało się, że dowiadywałam się o zmianach w planach kilka dni przed zajęciami i trzeba było kombinować co by tutaj zrobić ze sobą… :)
Idealnym pomysłem nie tylko dla mnie ale i dla znajomych było co? Było wynajęcie sobie w 5-6 osób apartamentu. Tak – to naprawdę wychodzi w miarę tanio jeśli porówna się ceny hotelowe w miarę przyzwoitym standardzie. Ktoś z Was może korzystał z powyższego rozwiązania?

Krakowska kamienica pod kanarkiem

Kamienica Pod Kanarkiem (Czeczotczyńska, Bifińska, Węgrzynowiczowska) to zabytkowy budynek znajdujący się przy Rynku Głównym 24.
Najstarsze partie jego pochodzą z końca XIII lub pierwszej ćwierci XIV w. Typowy układ budynku ustalił się w czasie jego rozbudowy w drugiej połowie XIV w. W XV w. wzniesono oficynę tylną o nietypowym dwutraktowym układzie, a piętra obu budynków połączono gankiem na kamiennych wspornikach (jeden z nich został zachowany).
Prawdopodobnie na początku XVII w. dokonano przebudowy późnorenesansowej i nadbudowano drugie piętro. Zabudowa ma charakter dziewiętnastowiecznej kamienicy czynszowej z nielicznymi elementami wcześniejszej dekoracji.

Pyszny Lajkonik?

Pisząc Lajkonik wcale nie miałam na myśli paluszków czy innych słonych przekąsek które nazywają się bardzo podobnie. Będąc niedawno na kolejnej już w tym roku wycieczce w Krakowie wstąpiłam pierwszy raz do Kawiarni – Piekarni Lajkonik. Z nazwą nie spotkałam się w żadnym innym województwie – jeśli ktoś z Was ma informację o rozpoczęciu dystrybucji kanapek jakie posiadają to będę wdzięczna za informację. No właśnie coś więcej o Lajkoniku…

Na stronie jest napisane:
Lajkonik – Piekarnia i Kawiarnia to niespotykane połączenie piekarni i kawiarni gdzie rozsmakujesz się w świeżo pieczonym chlebie i bułkach, będziesz delektować się aromatyczną kawą i skosztujesz pysznych tortów. Przyjdź do nas i spróbuj świeżo przyrządzanych kanapek. Daj się zaskoczyć niespotykanej różnorodności smaków.

W pełni się z tym zgadzam, – ba! powiem więcej wręcz wysyłam Was do Krakowa i zasmakowania tych pyszności! – przekraczając drzwi od razu uderza nas zapach świeżego pieczywka – którego wybór jest naprawdę pokaźny – sama skusiłam się na dwa rodzaje chleba, które zawiozłam rodzinie. W swoim asortymencie posiadają duży wybór słodkich bułek, ciastek, babeczek lub muffinek jak kto lubi oraz kanapki, które na specjalnie życzenie moga zostać podane na ciepło albo zimno. Dziewczyny, które pracują w sklepie bardzo skrupulatnie uwijają się z pracą ponieważ na bieżąco schodzą kanapki – może dlatego że są tak świeżutki, pyszne i przystępne cenowo. :)

http://www.lajkonik-pik.pl/pl/

Poznajmy się

Ciągle nie mogę znaleźć swojego miejsca w obecnym świecie. Lubię spakować plecak i po prostu ruszyć przed siebie i nie martwić się niczym co jest już poza mną. Mówcie mi Lucy ponieważ nie przepadam za swoim pełnym imieniem – po drugie kto nie lubi anonimowości w obecnym świecie – w dobie facebooka itp.
Ale nie o tym mowa. Lubię przebywać w wielu miejscach, lubię poznawać ludzi, zapoznawać się z nowymi kuchniami, wiecznie eksperymentować, może nie być na topie, może nie być fit – ale co najważniejsze niezależnie gdzie, niezależnie z kim – ważne by być sobą. Blog czasami będzie formą przemyśleń, czasami jakimiś pomysłami zrealizowanymi i tymi których jeszcze nie zrealizowałam ale na pewno będzie fajna zabawa :)